24 Sty Brak komentarzy admin Gym , ,

Mój facet cierpi na wiele kompleksów, kompleks niskiego wzrostu, kompleks niewielkiego bicepsa, kompleks małego członka i jeszcze kilka innych, których tu nie mam zamiaru już podawać. W sumie to mu się wcale nie dziwię, ponieważ jak ich nie mieć mając ledwo sto sześćdziesiąt sześć centymetrów wzrostu, posiadając biceps mniejszy niż ja, a o członku nic nie powiem. Jakoś staramy się z tym walczyć aby mógł względnie normalnie funkcjonować w społeczeństwie i w naszej sypialni. Jego mama gdy miał parę lat chyba z sześć czy może siedem podawała mu hormon wzrostu przez dawkowanie odpowiednie względem jego wieku. Ale jego doktor chyba przepisywał zbyt małe dawki gdyż ostatecznie niewiele mu to pomogło. Rozwój fizyczny ptaszka raczej wzięłam na siebie. Po paru latach tej terapii zaczął wychodzić na ludzi. Nawet aktualnie żartuje sobie na ten temat w towarzystwie naszych przyjaciół. Pozostało nam ustalenie sposobu aby wzmocnić i rozbudować jego muskulaturę tak, aby i na tym polu nie odbiegał od reszty społeczeństwa. Parę razy zaglądaliśmy do internetu i wyszukiwaliśmy hasła typu: „jakie odżywki na masę”, „czy można podać hormon wzrostu dorosłemu”, „dawkowanie hormonu wzrostu u dorosłego człowieka”. Aby uzyskać szybkie efekty zadawaliśmy pytania także do starego dobrego Google które odżywki na masę najskuteczniej działają. Po zakupie wszelkich zaleconych nam odżywek i witamin mąż zaczął trenować. Samozaparcie starczyło mu na dwa maksymalnie trzy dni. Po trzech dniach przyszedł kryzys i powiedział mi tak: „to bez sensu nic mi się nie zbudowało, już nie mam na to ochoty i tak wiecznie będziesz bardziej wysportowana niż ja”. Po co mam się męczyć skoro wszystko mnie boli”? Chcąc nie chcąc, musiałam zacząć ćwiczyć z moim facetem, wymienił tylko jeden warunek mam stać przed nim nie za nim. Ćwiczymy zatem wspólnie około godziny w ciągu dnia, a w weekend po dwie a nawet trzy godziny. Dzięki niemu nieźle wzmocniły mi się mięśnie brzucha, bo nie rozumiem czemu co parę minut trenowaliśmy skłony i łapanie się za kostki, ale czego nie robi się dla swojego faceta.